| źródło |
Parę słów na temat:
Kochani, wiem, że ostatnio jestem bardzo monotematyczna. Ale musicie mi to wybaczyć :) Dziś znów będzie o... poradnikach. Są różne zdania na ich temat i ja szanuję każde z nich. Jednak nie daje mi spokoju pewna myśl. Czy nie sądzicie, że większość czytelników oczekuje zbyt wiele po poradniku? Przykładowo jeden z nich kupuje poradnik o rozwoju osobistym, a kiedy skończy lekturę, czuje ogromne rozczarowanie, bo w sumie w jego życiu nic się nie zmieniło... Mam wrażenie, że źle czytamy poradniki i nie potrafimy wyciągnąć z nich tego, co trzeba. Rzecz jasna, z poradnikami jest tak, jak z wszystkimi książkami, są wartościowe pozycje, są i straszne gnioty. Osobiście nie przepadam za pozycjami typu "Sekret" czy "Potęga podświadomości" (czytałam, więc wiem, co mówię :)), ale bardzo cenię sobie za to książki, które dają mi konkretne wskazówki, jak odpowiednio zorganizować swój czas, ponieważ mam z tym ogromne kłopoty. Natomiast "Sztuka prostoty" natchnęła mnie całkiem niedawno do pozbycia się wszystkich przedmiotów, które są zbędne w moim życiu. Jako chomik z natury nazbierałam tego naprawdę wiele, ale po akcji wielkiego sprzątania, w który zaangażowałam moją rodzinę, odkryłam, że im mniej mam rzeczy, tym czuję się... lepiej. Znacznie lepiej!
Czy to nie jest tak, że poradnik ma być w pewnym sensie tylko wskazówką, a nie lekarstwem na wszystkie problemy? Czy umiemy odpowiednio dostosować się do rad zawartych w poradnikach? Czy to nie jest czasem tak, że cechuje nas słomiany zapał, pragniemy wielkich zmian, ale przy okazji brakuje nam wytrwałości i tak naprawdę chęci do wytężonej pracy nad sobą?
Co o tym myślicie?
P.S. Chętnych zapraszam na mój nowy cykl pt. "Świat według poradnika", który ma pokazać, co też to w poradnikach można znaleźć. Pierwszy tekst powstał na bazie fragmentu książki pt. "Pokochaj swoje życie, pokochaj swoje ciało" Sarah Maria. Możecie się z niego dowiedzieć, czym jest NBO i czy to zaburzenie również Was dotyczy.