Pokazywanie postów oznaczonych etykietą To i owo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą To i owo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 czerwca 2014

To i owo nr 14 - moje plany czytelnicze

Witam :)

Ufff... nareszcie powolutku mogę wracać do blogowego życia już na dobre. Tęskniłam za tym. Ten czas, kiedy pojawiałam się tu właściwie tylko po to, żeby "ogarnąć" sprawy związane z wyzwaniem, uświadomił mi, że to mi nie wystarcza. Tylko jak tu rozciągnąć czas, by zrobić wszystko, co się chce :) Na szczęście wiele spraw mi się na tę chwilę unormowało i zwolniło się troszkę wolnych chwil. 

Jeśli chodzi o moje najbliższe plany czytelnicze, to jeszcze wczoraj wyglądały one zupełnie inaczej. Wizyta w księgarni pt. "tylko na chwilę, tylko sobie pooglądam" oczywiście zaowocowała przyniesieniem do domu trzech sztuk, które oczywiście muszę przeczytać "teraz, już, natychmiast!". Oto one:


"Infekcja" Mastertona to był bardzo spontaniczny wybór, ale "Zimową opowieść" i "Złodziejkę książek" miałam na celowniku już od dawna. 
  


Na koniec jeszcze mały słodziak :) Miłego dnia!

źródło

poniedziałek, 17 marca 2014

"To i owo" nr 13

Obrazek na dziś:
źródło


Parę słów na temat:
Kochani, wiem, że ostatnio jestem bardzo monotematyczna. Ale musicie mi to wybaczyć :) Dziś znów będzie o... poradnikach. Są różne zdania na ich temat i ja szanuję każde z nich. Jednak nie daje mi spokoju pewna myśl. Czy nie sądzicie, że większość czytelników oczekuje zbyt wiele po poradniku? Przykładowo jeden z nich kupuje poradnik o rozwoju osobistym, a kiedy skończy lekturę, czuje ogromne rozczarowanie, bo w sumie w jego życiu nic się nie zmieniło... Mam wrażenie, że źle czytamy poradniki i nie potrafimy wyciągnąć z nich tego, co trzeba. Rzecz jasna, z poradnikami jest tak, jak z wszystkimi książkami, są wartościowe pozycje, są i straszne gnioty. Osobiście nie przepadam za pozycjami typu "Sekret" czy "Potęga podświadomości" (czytałam, więc wiem, co mówię :)), ale bardzo cenię sobie za to książki, które dają mi konkretne wskazówki, jak odpowiednio zorganizować swój czas, ponieważ mam z tym ogromne kłopoty. Natomiast "Sztuka prostoty" natchnęła mnie całkiem niedawno do pozbycia się wszystkich przedmiotów, które są zbędne w moim życiu. Jako chomik z natury nazbierałam tego naprawdę wiele, ale po akcji wielkiego sprzątania, w który zaangażowałam moją rodzinę, odkryłam, że im mniej mam rzeczy, tym czuję się... lepiej.  Znacznie lepiej!

Czy to nie jest tak, że poradnik ma być w pewnym sensie tylko wskazówką, a nie lekarstwem na wszystkie problemy? Czy umiemy odpowiednio dostosować się do rad zawartych w poradnikach? Czy to nie jest czasem tak, że cechuje nas słomiany zapał, pragniemy wielkich zmian, ale przy okazji brakuje nam wytrwałości i tak naprawdę chęci do wytężonej pracy nad sobą?  
Co o tym myślicie?


P.S. Chętnych zapraszam na mój nowy cykl pt. "Świat według poradnika", który ma pokazać, co też to w poradnikach można znaleźć. Pierwszy tekst powstał na bazie fragmentu książki pt. "Pokochaj swoje życie, pokochaj swoje ciało" Sarah Maria. Możecie się z niego dowiedzieć, czym jest NBO i czy to zaburzenie również Was dotyczy. 

środa, 5 marca 2014

"To i owo" nr 12

źródło
Ładnie się z Wami przywitałam, prawda? :D

Jako że recenzja książki "Kiedy Bóg był królikiem" nie chce nic a nic się sama napisać, a mój wysoki poziom zaangażowania i motywacji skierowany jest w zupełnie inną stronę, witam Was dzisiaj nowym numerem "To i owo" :)    

Głos Czytelnika:
 
Monika zgłosiła do Głosu Czytelnika pewnego bloga, który ma spore zadatki na to, by doprowadzić Was do... łez. Ze śmiechu, oczywiście! :) Przyznaję, że jest to jeden z moich ulubionych blogów, a swego czasu płakałam przy nim tak, że się długo uspokoić nie mogłam :) Właścicielki bloga nie zajmują się recenzjami książek, lecz... przeczytajcie, co same piszą o swojej działalności:
"Jest to blog prowadzony przez zdegenerowane emocjonalnie osobniki, zgorzkniałe, samotne istoty uwielbiające dręczyć innych. Czerpią one perwersyjną przyjemność ze znęcania się nad niewinnymi Ałtorkami fanfików. Wytykają im wszelkie błędy, niedociągnięcia i absurdy, jakie te popełniają w swoich blogaskach. Są bezlitosne dla Zielonookich oraz Platynowłosych córek i synów Voldemorta, iskrzących, marmurowych, jadowitych posągów i innych bękartów kanonu i logiki. Wyśledzą każdą Mary Sue i zjedzą ją na śniadanie, zanim ta zdąży na nie zejść. Jest to ich zemsta za popełnione przez wyżej wymienione Ałtorki gwałty na Ortografii, Gramatyce, Dziele Kanonicznym i Zdrowym Rozsądku".
 - http://przyczajona-logika.blogspot.com/

Słyszeliście już kiedyś o tym blogu, znacie, czytaliście?
Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii :)


Korzystając z okazji, chciałam Wam jeszcze napisać, że tworzony przeze mnie katalog poradników wzbogacił się o kilkanaście nowych pozycji. Chętnych zapraszam tutaj. Ze względu na to, że "zbieram" linki do recenzji prezentowanych na blogu książek, to jeśli takowe recenzje posiadacie, proszę o zgłoszenie  :)

Poza tym postanowiłam iść za ciosem i w tym momencie powstaje także katalog książkowych biografii, autobiografii, pamiętników, dzienników itp. 
Moja prośba dotyczy tego samego, co napisałam powyżej :)


Miłego dnia!
 

czwartek, 20 lutego 2014

Debiut Głosu Czytelnika w "To i owo" :)

Obrazek dnia:
 

100% słodkości :) Mam kompletnego świra na punkcie fotek ze zwierzętami i dziećmi. Wy też? :)
 
Głos Czytelnika:

Nie zastanawiałam się zbyt długo nad tym, co chciałabym tu wpisać :) Propozycje te nie dotyczą recenzji, ale moim zdaniem również zasługują na uwagę.
 
Pierwsza myśl - la_pinguin i jej "Perełki z wyszukiwarki", które uwielbiam! Może już czytaliście, a jeśli nie to zajrzyjcie:
"Perełki z wyszukiwarki", czyli czego szukać, żeby do mnie trafić?  
Walentynkowe perełki z wyszukiwarki 

Druga myśl - Monika i jej "Dzienniki (fikcyjne)". Lubię styl Moniki i uważam, że dziewczyna ma talent. Zresztą sami oceńcie:
Dziennik (fikcyjny) (1)
Dziennik (fikcyjny) (2)
Dziennik (fikcyjny) (3) 

Zachęcam Was również do zapoznania się z pewnym bardzo pomysłowym wyzwaniem czytelniczym pt. "Grunt to okładka", którego autorką jest Sylwuch.

http://sylwuch.blogspot.com/p/grunt-to-okadka.html


Kilka słów o...
Jest jeszcze jedna sprawa, o której chciałabym Wam napisać. Dawno, dawno temu w mojej głowie powstała pewna myśl :) Ale zaniechałam realizacji tej myśli, ponieważ narodziły się wtedy inne moje projekty i to one zaprzątnęły mą głowę, zabierając przy tym cały wolny czas. Dopiero dziś ta myśl nabrała bardzo realnych kształtów. 

Różnie się mówi o poradnikach - jedni je lubią, inni nie potrafią się do nich przekonać. Czasem oceny są bardzo negatywne, ale... nie zmienia to faktu, że one są i będą nadal się pojawiać na naszym rynku. Chciałam więc stworzyć coś na kształt katalogu poradników z linkami odsyłającymi do recenzji, które znalazłam w Internecie. Chciałam, więc to zrobiłam :)
Zainteresowanych zapraszam serdecznie do obejrzenia pierwszego wpisu na blogu "Czytamy poradniki":
Zachęcam również do wyrażania opinii :)

Przy okazji przypominam także o nieco "przykurzonej" akcji "Entliczek-poradniczek" ;)

wtorek, 18 lutego 2014

"To i owo" nr 10 - o pewnym projekcie raz jeszcze

Obrazek dnia:




Informacja dnia:

W listopadzie ubiegłego roku pisałam Wam o pewnym projekcie pt. "Głos Czytelnika". Nie wiem, czy pamiętacie go jeszcze lub czy o nim w ogóle wiecie, więc po informacje na jego temat odsyłam do tego posta.

Tak w wielkim skrócie napiszę o idei, jaka mi przyświecała, gdy ten projekt powstawał. Otóż chciałam stworzyć miejsce, gdzie znajdowałaby się linki do wszystkich najciekawszych recenzji, które zwróciły Waszą i moją uwagę. Choć uważam, że pomysł nie był zły, to niestety dość szybko umarł śmiercią naturalną. I teraz chcę go wskrzesić na nowo, ale w cyklu "To i owo" :)

Będą tu jednak niewielkie zmiany. Spróbuję nie ograniczać się tylko do recenzji. Będę chciała Wam przedstawić propozycje ciekawych wpisów, które tylko wyłapię w trakcie buszowania po Waszych blogach, czyli wszystko, co tylko przykuje moją uwagę (np. o kwiatkach z wyszukiwarek też :)).

I teraz moja propozycja dla Was. Jeśli macie ochotę się przyłączyć, zapraszam serdecznie! Znaleźliście jakiś fajny post, podzielcie się swoim znaleziskiem - podeślijcie link :) Myślę, że większość z nas NIE jest w stanie dotrzeć do wszystkich postów, które codziennie pojawiają się w naszej grupie blogerów książkowych. Ba! Nawet nie jestem świadoma istnienia większości ciekawych blogów! Moja strata, może Wasza też... Dzięki Wam możemy zobaczyć, co też interesującego dzieje się w blogosferze.
Jeśli stworzyliście nowe wyzwanie czytelnicze, pochwalcie się tym! Może to się nieco przysłuży Waszej akcji promocyjnej :)     
To co, jesteście chętni do współpracy? :) Myślę, że razem możemy stworzyć coś naprawdę fajnego :)


P.S. Ewentualne linki z propozycjami możecie zostawić pod tym postem. Pojawią się one w następnym numerze "To i owo" :)

Miłego dnia!

piątek, 14 lutego 2014

"To i owo" - walentynkowo :)




Dziś będzie wiadomo - o miłości :) Jakżeby inaczej :) Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie wszyscy lubią celebrować święto, które przypisane jest na ten dzień. Powody są różne, a ja nie chcę w to wnikać. W tym miejscu wolę się odnieść do uczucia, które nosi w sercu każdy z nas. Miłości bezwarunkowej, takiej, która czasem zawiedzie, czasem zaskoczy, ale nigdy nie zdradzi. Miłość, która jest sensem życia każdego... mola książkowego. Tak, Kochani, piszę o miłości do książek :) 

Przyjmijcie więc ode mnie i mojego męża (autora poniższych słów), takie oto życzenia:

W Walentynki - czternastego lutego,
życzę Wam z serca czytania miłego,
by książki - towarzyszki dnia każdego,
były Wam radością życia całego!

Miłego dnia!
Dla Zakochanych - miłego świętowania :)



P.S. Przez jakiś czas mnie tu nie będzie, bo wybieramy się właśnie do kina na... "Lego przygoda" :) z największą miłością mojego i męża życia - naszym synem :) 

poniedziałek, 10 lutego 2014

"To i owo" nr 8

Obrazek na dziś:



I jeszcze dwa idealnie oddające mój dzisiejszy hmmm... poziom motywacji :)




No dobra... ktoś chętny, żeby mi pomóc? :)

środa, 5 lutego 2014

"To i owo" nr 7

Obrazek na dziś:



Nowe nabytki:  
A oto nowe skarby, które od jakiegoś czasu zasilają moją domową biblioteczkę :)


1. Julia Alvarez - "Czas motyli" - jak mogłabym jej nie kupić? No jak? :)
2. Zeruya Shalev - "Po rozstaniu" - książki tej izraelskiej pisarki korciły mnie już od dawna. Coś mnie do nich bardzo ciągnęło. Podczas wizyty w jednym z kieleckich empików, zobaczyłam, że są w znacznej przecenie (-50%). Długo się nie zastanawiałam.  
3. Yrsa Sigurdardottir - "W proch się obrócisz" - za niecałe 10 zł :)
4. Yrsa Sigurdardottir - "Statek śmierci" - już dawno powinnam była ją mieć. Plus tego czekania jest taki, że książkę zdążyli przecenić o połowę.
5. Szczepan Twardoch - "Wieczny Grunwald" - Nutinko, to Twoja sprawka! :) Jestem tej książki niesamowicie ciekawa.
6. Szczepan Twardoch - "Morfina" - czaiłam się na tę książkę od momentu, kiedy pierwszy raz o niej usłyszałam. W końcu dojrzałam do decyzji, żeby ją kupić.
7. Maria Nurowska - "Niemiecki taniec" - obiecałam sobie, że poznam całą twórczość tej pisarki i konsekwentnie trzymam się tego planu. Z pomocą przyszła mi m.in. empikowa wyprzedaż, o której wspomniałam wyżej.
8. Maria Nurowska - "Sprawa Niny S." - jw.

Dobra, koniec tego chwalenia się :)
Życzę Wam miłego wieczoru!

poniedziałek, 3 lutego 2014

"To i owo" nr 6

Obrazek na dziś:



Coś w tym jest... Ferie minęły, rano trzeba wstawać, by wyprawić swą latorośl do przedszkola, a tu poduszka tak mocno mnie przyciągnęła i troskliwie zaopiekowała moim głębokim snem, żeby nic nie było w stanie go zakłócić, nawet budzik! No i zaspałam... Syn też. Powrót do rzeczywistości okazał się dużo trudniejszy niż przypuszczałam :) 


Czytelnictwo:
Uwielbiam supermarketowe kiermasze książek. Może nie zawsze, ale często trafiam na coś ciekawego dosłownie za grosze. Ostatnim nabytkiem jest np. "Kiedy Bóg był królikiem" Sarah Winman za całe 9,99 zł. Przeczytałam około 30 stron i muszę przyznać, że zapowiada się na całkiem niezłą powieść. 
Oczywiście nadal kocham odwiedzać księgarnie, których nikt i nic nie jest w stanie mi zastąpić, ale takie kiermasze są naprawdę fajną alternatywą dla maniaka, który jest uzależniony od kupowania książek :) 

A jak to wygląda w Waszym przypadku? Lubicie takie kiermasze? Często na nie zaglądacie czy w ogóle?


Miłego wieczoru! :)

niedziela, 2 lutego 2014

"To i owo" nr 5

Obrazek na dziś:



I kilka innych przykładów ( z życia wziętych) :)

Co mówi kobieta, gdy mężczyzna wybiera się z gazetą do łazienki?
- Nie siedź tam długo!

Co mówi kobieta, gdy mężczyzna wychodzi z łazienki?
- Otworzyłeś okno?


Kilka słów na temat: reaktywacji tygodnia bez słodyczy


Akcja reaktywacja tygodnia bez słodyczy miała miejsce wczoraj. Razem z Moniką, właścicielką bloga Wyrażone Słowami, postanowiłyśmy wspólnie zmierzyć się z tym (niełatwym) zadaniem. Uznałyśmy, że 1 luty będzie odpowiednim dniem na początek. 

Pierwszy dzień zakończył się pełnym sukcesem, dziś... pracuję nad tym :) 
Moniko, jak u Ciebie? Czekoladki z wiśniami przetrwały? :)

Ktoś ma ochotę do nas dołączyć? Zapraszamy!

Miłej niedzieli! 

czwartek, 30 stycznia 2014

"To i owo" nr 4

Obrazek na dziś:

Chciałoby się powiedzieć - jakie to prawdziwe! :) Ale okazuje się, że nie w każdym przypadku. Podczas wspólnej drzemki mąż i syn przybierają dokładnie takie same pozycje. Pełen synchron! Często patrzyłam na nich i się zastanawiałam, jak oni to robią? Konkluzja była zawsze ta sama - jaki ojciec, taki syn. Innego wytłumaczenia nie ma :) 


Czytelnictwo: 
W tej chwili właśnie czytam "Przywróconych" Jasona Motta, ale... coraz częściej spoglądam w stronę "Morfiny" Szczepana Twardocha i zapewne skończy się jak zawsze - będę czytać dwie książki naraz. Choć próbowałam zaciekle walczyć z tą hmmm... przypadłością (?), bo też z tego powodu często nie kończę rozpoczętych już książek, to jednak jest to silniejsze ode mnie. Mój dotychczasowy rekord to pięć tytułów jednocześnie i... niezbyt dobrze na tym wyszłam. Skończyłam tylko jeden.
Też tak czasami macie?

wtorek, 28 stycznia 2014

"To i owo" nr 3

Cytat na dziś:
To będzie krótki (i dość zabawny) fragment dialogu, pochodzący z powieści Richarda P. Evansa.

"- Opowiedz mi coś jeszcze o sobie - poprosiłam.
 - Hmm. Pewnego dnia przydarzyło mi się coś dziwnego. Było to mniej więcej miesiąc temu. Usłyszałem skrobanie do drzwi frontowych, więc poszedłem je otworzyć, ale nikogo nie było. Tylko na progu zauważyłem ślimaka, więc podniosłem go i przerzuciłem na drugą stronę ulicy. Tydzień temu usłyszałem to samo skrobanie do drzwi. I znów nikogo nie było. Ale znowu był ten sam ślimak. Spojrzał na mnie i powiedział: "Stary, za co to było?".   


Rodzinne kwiatuszki (językowe):
Był śmigus-dyngus, więc w domu wszyscy lali się wodą jak wściekli. I wtedy moja siostra zadała pytanie swojej niespełna rocznej córeczce:
 - Co, oblałaś wodę ciocią?  

Niby nic takiego, a minęło już wiele, wiele lat i ja wciąż to pamiętam :) Choć pamięć mam dobrą, ale bardzo krótką, to niektóre sytuacje szczególnie mocno zakotwiczają mi się w głowie i zapewne zostaną tam do końca życia.

Wy też macie w pamięci takie rodzinne kwiatuszki? :)


P.S. Przypominam, że wciąż można jeszcze oddać głosy na lutową literkę - tutaj.

Miłego dnia!

sobota, 25 stycznia 2014

"To i owo" nr 2

Obrazek na dziś: 



Kilka słów na temat: manii zbieractwa

Jedną z rzeczy, która w mojej duszy głośno gra, to z pewnością zapędy kolekcjonerskie. Już jako dziecko zbierałam np. obrazki z gum Turbo, które mam do tej pory :) Zbierałam także pocztówki, które gdzieś mi się zagubiły, a których to nie mogę do tej pory odżałować. Wśród nich były moje perełki, czyli pocztówki rosyjskie z lat 70. i 80. Obecnie odtwarzam swoją kolekcję, ale to już nie jest to samo, bo w większości są to kartki współczesne. Jeśli ktoś z Was ma na zbyciu jakieś stare rosyjskie pocztówki, chętnie przygarnę i obiecuję, że zaopiekuję się nimi najlepiej jak potrafię :)

To, co mnie jeszcze kręci, to stare monety, banknoty, dokumenty, zdjęcia. I w tym przypadku występuje całkowita zbieżność z manią mojego męża, który trzeba przyznać w tym temacie wykazuje dużo większe zaangażowanie.

Mam jeszcze jedną, (chyba raczej nietypową) manię kolekcjonowania... zeszytów. Jeśli tylko jakiś mi się spodoba, natychmiast muszę go kupić. A im grubszy, tym lepszy :) Poniżej 288 kartek obecnie nie schodzę :) Na co mi to? Szkołę skończyłam milion lat temu, studia to też już prehistoria, więc po co kupuję? Ano po to, żeby były pod ręką. Tak na wszelki wypadek. A nóż widelec mi się przydadzą do czegoś :) 
A czy mówiłam już o tym, że hurtowo kupuję długopisy? Nie? No to już wiecie :)
O książkach to już nawet nie wspomnę...

A jak to u Was jest? Drzemie w Was jakaś kolekcjonerska dusza? Zbieracie coś? 

Miłego dnia! :)

piątek, 24 stycznia 2014

"To i owo" po raz pierwszy i mała spowiedź

Moi Drodzy, jakiś czas temu pisałam Wam, że przechodzę niemały kryzys mobilizacyjny do... wszystkiego, a szczególnie do pisania. Przyznam Wam się szczerze, że gdyby nie moje literowe wyzwanie, prawdopodobnie zawiesiłabym prowadzenie bloga na jakiś czas. Jednak wiem, że bardzo żałowałabym tego kroku, bo "Wena Jenah" to przecież moje dziecko :) Wielu z Was zapewne zauważyło, że problemy zaczęły się już wcześniej, a ostatnia moja recenzja powstała po dwumiesięcznej przerwie. Chcę jednak napisać, że nie poddaję się i już jedną próbę podjęłam, by coś zrobić w tym temacie. Pamiętacie może, że w związku z noworocznymi planami postanowiłam założyć nowy blog, ale wygląda na to, że w mojej sytuacji nie był to najlepszy pomysł. Rezygnuję z niego, ale... nie całkowicie. "To i owo, czyli Jenahowo" będzie funkcjonowało na "Wenie..." jako cykl, w którym po prostu będę pisać o różnych sprawach, coby rozruszać trochę moje szare komórki :)

Bardzo Was przepraszam za to całe zamieszanie.



A teraz czas na pierwsze "To i owo" :)  


Kilka słów na temat... tygodnia bez słodyczy

W ostatnim poście na blogu "To i owo, czyli Jenahowo" pisałam o tym, że podjęłam próbę wyrzeczenia się słodyczy na cały tydzień. I wiecie co, udało mi się! :) W ostatnim dniu chodziłam dumna jak paw, że dałam radę. Czułam się tak, jakbym dokonała niemożliwego. A więc naprawdę da się! :) To dodało mi nieco sił i mam nadzieję, że moja silna wola w końcu wyjdzie z ukrycia i mi pomoże w odnoszeniu dalszych sukcesów.

Cytat na dziś (z kategorii tych mało ambitnych :))

"Są na świecie tacy ludzie, którym uchyliłabym nieba. Żeby słońce wypaliło im oczy". 
;)

Miłego dnia!